PostHeaderIcon Być Bohaterem

User Rating: / 1
PoorBest 
Felietony
          Dzień jak co dzień… zjadłam śniadanie, wypuściłam psa na dwór, poszłam do szkoły. Jedna rzecz tylko mnie martwiła której nie mogłam powiedzieć nikomu… ten problem zadręczał mnie prawie zawsze. Miałam swoją przyjaciółkę tak… której mogłam zawsze się zwierzyć no ale… wszystkiego też jej nie powiem bo pomyśli że histeryzuję. Pewnego dnia moja Przyjaciółka Weronika spytała czy wszystko ze mną w porządku bo wyglądam tak jakoś słabo… a ja skłamałam typowym zdaniem – nie, nic mi nie jest. Wszystko ok. Ale czy tak było?  Gdy zawsze wchodziłam do tej klasy od razu czułam te spojrzenia. Dlaczego? Bo nie czułam żebym tam miała zaufane osoby. Czułam jakby się ze mnie śmiały… zawsze im coś we mnie nie pasowało. Któregoś dnia… uświadomiłam sobie że nie potrzebuje żadnego przyjaciela w tej klasie. Bo miałam właśnie Weronikę. Wreszcie jej to powiedziałam…

- Uspokój się… przecież masz mnie. Ja jestem twoją przyjaciółką i nie potrzebujesz nikogo innego.

- No wiem… no ale z tą klasą jestem codziennie a ty chodzisz do innej szkoły.

- Jutro rano pójdę z tobą do twojej wychowawczyni i powiemy że ci dokuczają. Damy radę. Razem będzie lepiej – uśmiechnęła się

- No dobra…warto spróbować. - powiedziała Marta.

Następnego dnia Marta i Weronika poszły do wychowawczyni Marty i wszystko opowiedziały.

- Proszę pani. Mamy taki problem z moją koleżanką, bo każda dziewczyna z klasy jej dokucza. Ostatnio na w-f nawet uderzyły ją specjalnie piłką.

Nauczycielka szybko wyszła z klasy… i poszła do klasy Ie. Wydawało się że wszystko się wyjaśniło. Ale po szkole było jeszcze gorzej. Zaczęły się telefony z pogróżkami i nawet kartki przed drzwiami. Marta wszystko szybko zawsze chowała przed rodzicami bo nie chciała wyjść na „kabla”…

W piątek o godzinie 14:30 wracałam do domu… gdy wychodziłam ze szkoły otoczyły ją dwie koleżanki z klasy była to Ewa i Kasia. Nie wiadomo czemu chciały ją  pobić… Dobrze że wtedy akurat przyszła po nią Weronika. Nawet jej nie mówiła żeby po nią przyszła… sama przyszła. To się nazywa dopiero przyjaciółka. Uratowała ją przed bólem bo szybko stanęła w jej obronie i zadzwoniła po tatę. Cała sprawa z pogróżkami się wyjaśniła… chodziło o jakiegoś chłopaka. Nie wiarygodne jak dziewczyny mogą być brutalne.

Od dzisiaj Marta nazywa Weronikę swoim bohaterem. Dlaczego? Bo była przy niej zawsze i mogła na nią liczyć. Dobrze że chociaż jedną  przyjaciółkę miała. Lepiej mieć jedną, ale prawdziwą niż wiele fałszywych.
 
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Najnowsze artykuły
Szukaj na stronie
Dodaj do serwisów
Zaloguj się
Subskrypcja artykułów










Działamy już
Serwis ruszył dnia
01-11-2011
Serwis działa już
2210 dni.